W niedzielę pojechaliśmy na cały dzień do moich rodziców i urządziliśmy sobie nasz skromny, domowy piknik na zielonej trawce:) Niebo było błękitne, a słoneczko tak prażyło, że zdążyłam poprawić moją tajlandzką opaleniznę:))) Było domowe ciasto z jagodami, maślanka, świeżutkie polskie malinówki, chlebek:) Na koniec zrobiliśmy sobie sałatkę z roszponki z serkiem ricotta, pomidorkami, tuńczykiem i ananasem, a wszystko polane jogurtowym sosem z ziołami:) Zdrowo i pysznie i znów na zielono! Tak jak lubię...:)))
Wczoraj zdjęć zrobiłam mnóstwo. Ogród rodziców o tej porze roku jest niesamowity... Ogrom tulipanów, kalii, rododendronów, złotokapów, bzów i wiele wiele innych, których nazwa nie przychodzi mi teraz do głowy... W takiej scenerii mogłabym siedzieć bez przerwy... Dobrze, że mamy takie miejsce... Balkon to jednak nie jest to samo:) Kolejne zdjęcia pokażę już niedługo.
Nasz skarb...:) Już w przyszłym miesiącu skończy 2 latka:)
Moje dwa ukochane goldeny, największe skarby na świecie:)
Mailo zlizuje maślankę z moich ust:) haha
Oby więcej takich weekendów! :)
Zgodnie z prośbą pokazuję siebie w nowych włosach, choć na tych zdjęciach za wiele nie widać,
ale końcówki są jaśniejsze niż cała reszta... Jest i jedna z sukienek przywiezionych z Tajlandii :)
Poczyniłam małe zmiany na blogu:)
Udoskonaliłam troszkę wygląd komentarzy, popularnych postów i linkwithin - teraz są kółeczka:)
Przypominam o trwającym KONKURSIE, na który serdecznie zapraszam:)
Przypominam o trwającym KONKURSIE, na który serdecznie zapraszam:)
A Wy jak spędziliście weekend?
Życzę Wam wspaniałego tygodnia kochani!
XOXOXO
Scraperka






































.jpg)







